Ilość paczań mojej strony

23 września 2017

Glinka z Gór Atlasu i wrażliwa 30 latka


-Wrażliwa 30 latka- i nie chodzi mi tu o nadmierną emocjonalność -postanowiła zrobić coś więcej dla swojej skóry… Po wielu nieudanych eksperymentach z drogeryjnymi pseudo glinkami miała dość. Ze skóry tłustej jej skóra stała się tak wrażliwa i sucha, że wszystko drogeryjne zaczęło mierzić, wnerwiać i szczypać w policzki. No tego już było naprawdę za wiele. Tym bardziej, że mamy trudną porę roku – jesień… Trafiła nie od razu – na Glinkę Rhassoul. „Co mi szkodzi?” Pomyślała- „gorzej już na pewno nie będzie.”
Glinka Rhassoul okazała się przeznaczeniem – czymś, co się musi po prostu przydarzyć w życiu każdego wrażliwca.



GLINKA RHASSOUL eliminuje nieczystości i martwe komórki skóry, poprawia elastyczność, jędrność i strukturę skóry, redukuje suchość i łuszczenie się skóry, przy czym jest bardzo delikatna w swym działaniu.
INCI: Maroccan Lava Clay. I tyle! Nic więcej – od nas zależy, co będzie zawierać ostatecznie maseczka.

Co możemy z niej zrobić ?

Żel do mycia twarzy
Taki do codziennej pielęgnacji – na 200ml wody lub żelu do mycia (bez alkoholu, kwasów)- 3 łyżeczki cegiełek. Myjemy buzię rano i wieczorem.

Maseczka na twarz, szyję i dekolt

Namaczamy płytki w wodzie (najlepsza woda mineralna lub różana), czekamy 20 - 30 min, aż składniki się połączą i nakładamy na twarz, szyję, dekolt – mi na tych partiach najbardziej zależało. Do glinki można dodać trochę oleju dowolnego naturalnego. Dodatek oleju sprawi, że możemy ją przetrzymać na ciele lub buzi dłużej – nie zaschnie. Do przygotowania mikstury potrzebujemy filiżankę lub inne niemetalowe naczynie oraz łyżeczkę plastikową bądź drewniany patyczek.
Proporcje na maseczkę jednorazową – 2 łyżeczki cegiełek – 50-60ml wody. 
(15 g glinki wchłania 25 ml wody)
Najprościej nakładać płaskim niedużym pędzlem – można też palcami.
Taką maseczkę zmywamy po maksymalnie 5 minutach. Tyle czasu wystarczy by zrobiła swoje. Stosuję w zależności od potrzeb- raz w tygodniu zwykle, gdy mam więcej czasu. Urządzamy sobie takie Marokańskie SPA raz w tygodniu.







Glinka z Atlasowych Gór jest moim zbawieniem. Eksperymentuję sporo z naturalnymi półproduktami, z których sporządzam lecznicze – o tak, działają leczniczo na skórę – mikstury w zależności od potrzeb. Nie jest mi obcy węgiel aktywny, kurkuma i ocet jabłkowy. Żal mi szczerze, że tak późno trafiłam na tę czystą glinkę. Takie są czasy – wiele pracujemy, nie mamy czasu, cierpliwości… albo jesteśmy leniwi i wolimy nabyć „gotowca”, który cuda obiecuje a jeszcze gorsze cudactwa nam na skórze ostatecznie czyni. 
Glinka Rhassoul okazała się  najdelikatniejszą z glinek.






Ale mój umysł analityczny ma jeszcze jedną dobrą wiadomość- czysta glinka mieszana z wodą wychodzi po prostu taniej. Koszt takiego zacnego woreczka o wadze 250g to około 25zł. Przy czym drogeryjne paskudy kosztują tyle samo za 50g. I te gotowce naprawdę odradzam – można sobie nimi narobić gorzej niż mamy.




Pieniądze wydane na siebie, nigdy nie są źle wydanymi pieniędzmi – zawsze to powtarzam. Glinka Rhassoul warta jest każdej ceny – przy czym jak się okazuje – coś, co naprawdę nam pomoże oczyścić i złagodzić  skórę nie jest drogie.    




Pakowane są w przepiękne lniane woreczki, które możemy użyć do peelingu twarzy/ciała - jak rękawicę. 




Ja mam zaufanie do tego sklepu : Maroko Sklep– mają naturalne produkty, sprawnie realizują zamówienia oraz bardzo bezpiecznie pakują dla Nas te wszystkie dobroci. 

Zapraszam do dyskusji - znacie Marokańskie Gliny?


22 września 2017

Ambasadorzy Le Petit Marseillais

Mamy przyjemność uczestniczyć w kampanii Ambasadorskiej Le Petit Marseillais!
Ambasadorka LPM - niedługo kolejny etap rekrutacji!

#AmbasadorkaLPM #poczujmeskanature

Weź głęboki wdech i wyobraź sobie zapach świeżej mięty ze słodko-kwaśną wonią soczystych cytrusów. Poczuj jak olejki eteryczne zawarte w liściach tej aromatycznej, z natury chłodzącej rośliny, naturalnie stymulują Cię od środka, dodają energii i pozytywnie nastrajają. Czy czujesz jak Twój układ nerwowy pobudza się stopniowo, mobilizując mięśnie i powoli angażując całe ciało? Tak działa Mięta i Cytrusy – idealny duet na początek kolejnego aktywnego dnia z ukochanym… 



A jak zapach cytrusów i mięty może wpłynąć na jego wizerunek? Jeśli włosy i ciało mężczyzny pachną lekko i świeżo będzie postrzegany jako dynamiczny i pełen pozytywnej mocy. Zatem, jeśli chcesz, by Twój ukochany codziennie roztaczał wokół siebie aurę zdecydowanej, męskiej energii, dobroczynne działanie Mięty i Cytrusów od Le Petit Marseillais ucieszy Was oboje.



Mam wrażenie, że dostaliśmy trzy prezenty - żel pod prysznic dla męża, żel dla mnie oraz... organizer! Fajna paczunia- i cała kampania - nie wymagająca zbytniego reklamowania. To zwyczajny test marki dla par tym razem. 
A same żele? Bardzo spoko ! Męski zmywa każdy smrodek, długo pachnie na brodaczu... Damski z Minerałami z Morza Martwego wykorzystałam do zrobienia domowego glinkowego żelu do mycia twarzy - tak że ...kocham kocham kocham!

19 września 2017

Objętość włosów – to, czego nam trzeba po lecie


U większości zdrowych ludzi po 25. roku życia włosy stają się cieńsze, więcej ich gubimy niż wyrasta nowych. Włosy wypadają intensywniej, gdy są niewłaściwie pielęgnowane – wysuszone słońcem, wiatrem czy morską wodą. Niekorzystnie na ich kondycji odbijają się też zabiegi ingerujące w strukturę włosa – nawet farbowanie. Jeśli nie wzmocnimy ich, stosując starannie dobrane kosmetyki, czupryna zacznie się przerzedzać.

Kallos Maska upiększająca do włosów z biotyną to kolejny, jednak nieco inny przemiły z Kallosowych wynalazków. Nie jest typowym dociążaczem. Maska z biotyną nadaje objętości włosom cienkim (bez ich przesuszania, co czynią pudry Volume)- są odbite, lekkie i ładnie się układają. Co warto pamiętać o używaniu masek Kallosa? Nie nakładamy na włosy nadmiernych ilości –są wydajne- ponieważ trudno je później wypłukać. To, że mamy maskę w wiadrze nie znaczy, by ją nakładać garściami. Również częstotliwość używania ma znaczenie- wystarczy raz w tygodniu nałożyć na godzinę. Wiadro litrowe to koszt około 10zł.



Specjalna odżywcza formuła z biotyną dogłębnie odżywia i zagęszcza cienkie, słabe i pozbawione połysku włosy. Zapobiega łamaniu się włosów, sprawiając że stają się zdrowsze, mocniejsze, bardziej gęste i lśniące. Uaktywnia procesy przemiany materii cebulek włosów, sprzyja zdrowemu porostowi włosów, a także chroni włosy przed przedwczesnym siwieniem.

Maski Kallosa świetnie emulgują się z olejami o czym pisałam przy okazji maski Kallos Omega– warto więc wzbogacić ją sobie dodając olej odpowiedni do porowatości naszych włosów lub dodatkowych potrzeb. Np. łopianowy jeżeli włosy nam się przetłuszczają, makadamia gdy chcemy je mocniej wygładzić.








Przy problemie wypadania włosów sama maska nie wystarczy- musimy się wesprzeć suplementami. Biotemax Duo świetnie podratuje nasze włosy po wakacyjnych wojażach.

Biotemax Duo to innowacyjny suplement diety zawierający aż 5 mg (5000 µg) biotyny oraz kompleks mikroelementów: cynku i selenu, które także niezbędne są dla prawidłowego stanu zdrowia włosów, skóry i paznokci. Biodostępność wolnej, syntetycznej biotyny wynosi 100%. Po więcej informacji zapraszam tu : Biotemax Duo


18 września 2017

Facet też człowiek - balsam Amaderm



Produkty dermatologiczne marki AMADERM są przeznaczone dla osób zmagających się z problemem suchej skóry. Zostały stworzone z myślą o pielęgnacji skóry wrażliwej, alergicznej, która wymaga specjalistycznego preparatu dostosowanego do jej potrzeb.

Balsam okazał się produktem wielozadaniowym – niewielu facetów lubi mieć szafkę pełną kosmetyków, przeznaczonych do osobnych pielęgnacji. Tak jak krem do stóp i dezodorant to produkty obowiązkowe- tak już krem do rąk, krem do twarzy, balsam do ciała niejednego mogą przerosnąć zwłaszcza przy pomyłce kolejności użycia.

AMADERM balsam nawilżający to preparat przeznaczony do suchej, szorstkiej skóry całego ciała. Można stosować go przy suchości skóry o różnorodnym podłożu – genetycznym, wywołanym czynnikami zewnętrznymi lub terapiami dermokosmetycznymi. Receptura balsamu została skomponowana wyłącznie z naturalnych składników z myślą o wrażliwej, podatnej na alergie skórze.



To, co mąż w balsamie lubi to przede wszystkim pewność – pewność, że może się nim posmarować od czubka głowy po kolana w zależności od potrzeby owego smarowania – i produkt ten się do tego po prostu nadaje.

Składniki :
Urea intensywnie nawilża, wspomagając wiązanie wody w naskórku.
Panthenol łagodzi i regeneruje podrażnioną skórę.
Tocopherol zwiększa elastyczność i ujędrnia skórę.
Sodium lactate reguluje odnowę komórkową.

Balsam zmiękcza i wygładza suchą, szorstką skórę całego ciała. Głębokie i intensywne nawilżenie sprawia, że skóra staje się przyjemna w dotyku oraz znika nieprzyjemne uczucie napięcia. Balsam podnosi elastyczność naskórka i ujędrnia skórę, dzięki czemu zyskuje ona młody, świeży wygląd na cały dzień. Delikatne natłuszczenie chroni ją przed działaniem czynników środowiskowych – zmianami temperatur, silnym wiatrem czy zanieczyszczeniami. 


Stosowany regularnie wpływa na poprawę ogólnej kondycji skóry, czym niewiele produktów może się pochwalić. 

Balsamy dostępne w aptekach. Cena to około 15zł za 200ml, przy czym jest bardzo wydajny.

A Wy? Jak dbacie o swoich facetów ?  

13 września 2017

Zioło tygrysie, skrzyp polny i cytryna - Bioliq Body

Są takie marki (owszem są! ), które nie potrzebują fanpejdża na facebooku, kampanii ambasadorskich, akcji wysyłania próbek, a i tak kobiety im zaufają.
Taką marką okazał się dla mnie Bioliq. Pisałam wcześniej o kremach dla skóry problematycznej Bioliq Dermo oraz kremach dla skóry dojrzałej  Bioliq 35+
Byłam mile zaskoczona- ceną i jakością. W końcu nic nie tracę, gdy moja twarz i tak już sponiewierana. Kremy przyniosły ukojenie mojej cerze na każdym etapie kolejnych pielęgnacji. Przyszedł czas na resztę ciała. Balsamy i krem do rąk.



Balsam ujędrniająco-wygładzający z wyciągiem z wąkrotki azjatyckiej

Centella asiatica/Wąkrotka azjatycka, występująca głównie na terenie Azji. Bywa określana mianem Zioło tygrysie, ponieważ zgodnie z legendą tygrysy ocierały się o nią, aby przyspieszyć gojenie ran i blizn. Ceniona jest za działanie naprawcze. Wyciąg z wąkrotki stymuluje syntezę kolagenu, elastyny i kwasu hialuronowego, dzięki czemu nie tylko wspomaga gojenie, ale także hamuje powstawanie zmarszczek, wygładza skórę oraz poprawia jej nawodnienie.

Balsam intensywnie odżywiający ze skrzypem polnym

Equisetum arvense/ Skrzyp polny, uważany za jedną z najstarszych roślin na świecie. Ziele skrzypu zawiera flawonoidy, związki mineralne, kwasy organiczne, sterole roślinne, a przede wszystkim krzemionkę – źródło krzemu, który jest jednym z budulców skóry, włosów i paznokci, dlatego też ma szczególne znaczenie dla urody. Odpowiada za utrzymanie nawilżenia oraz poprawia metabolizm kolagenu, zapewniając skórze elastyczność, sprężystość i zdrowy wygląd.



Regenerujący krem do rąk i paznokci z olejkiem z cytryny

Citrus Limon/ Cytryna zwyczajna, pochodząca z Chin, szczególne zastosowanie znalazła w przemyśle perfumeryjnym, dodaje się ją do kremów, mydeł, a także środków antyseptycznych. Dzięki obecności flawonoidów, cytryna posiada silne właściwości przeciwutleniające. Chroni komórki skóry przed szkodliwym działaniem wolnych rodników, a tym samym zapobiega procesom jej starzenia.



Nie byłabym sobą, gdybym nie zaszalała – oba balsamy mają identyczną konsystencję jak kremy do twarzy, których używałam. Sprawdziłam więc – balsamem również można posmarować twarz. Nie zawierają żadnych zapychaczy, podrażniaczy- a skórę mam naprawdę wymagającą i wrażliwą. Wiele już w swoim życiu kładłam na twarz i ciało i nie wiem czy zdecyduję się zamienić kiedykolwiek Bioliq na coś innego. Po prostu. I oby nic się nie zmieniło, gdy trafią kiedyś na facebook’a.

Lubicie tę markę? Jakie macie doświadczenia?



Domowy masaż limfatyczny twarzy

Masaż limfatyczny poprawia ogólny wygląd twarzy. Zmniejsza obrzęki, siniaki i krwiaki, a także nieźle radzi sobie z cieniami i workami pod oczami. Zmniejsza też obrzęki wywołane chorobami zatok. Lepsze ukrwienie, sprawniejsze dostarczanie tlenu i składników odżywczych do skóry i pozbywanie się toksyn mają bardzo dobry wpływ na ogólną kondycję skóry. W efekcie twarz wydaje się młodsza i promienna.



Jak to zrobić w domowym zaciszu?

Znalazłam sposób, a raczej przyrząd, który okazał się niezłą alternatywą zabiegów profesjonalnych. Szczoteczka do zębów, która do zębów się nie spisała- nie szoruje. Zatem nie uszkodzimy sobie skóry na twarzy ale wspomożemy wchłanianie substancji odżywczych dostarczanych z ulubionego olejku, mleczka do demakijażu. Viankowe mleczko do demakijażu okazało się nie gorsze od kremu z tej samej serii, za to jest dużo rzadsze i świetnie rozprowadza się na skórze.



Nie zawsze mamy siłę i cierpliwość delikatnie masować skórę twarzy palcami – no i wymaga to szczególnej precyzji i ostrożności jednak – „żeby sobie palca w oko nie wpakować”.

Mój masaż twarzy wygląda następująco : nakładam gruuuubą warstwę mleczka do demakijażu lub oleju słonecznikowego na oczyszczoną skórę twarzy. Jest to chwila dla mnie, więc siedzę sobie w szlafroczku, nie przejmując się że coś mi kapie z twarzy na dekolt! Ha! To miejsce też się załapie. Dalej… włączam tę dziwną szczoteczkę pulsującą i ruszam w teren. Zaczynam od zewnętrznych okolic twarzy – kolistymi ruchami zbliżając się ku środkowym partiom. Szczoteczka sprawdza się naprawdę nieźle – jest mała, łatwo zarówno ominąć np. problemowe miejsce jak i dotrzeć za uszy. No… za uszami też jest twarz. Jeżeli mam więcej czasu – produkt do masażu rozprowadzam również na szyi i dekolcie. No i jadę dalej tak samo – ruchami kolistymi do wewnątrz. Dlaczego do wewnątrz? Wtedy skórę napinamy, nie rozciągamy, zatem zmarszczki nam nie straszne. Po wszystkim wycieram nadmiar produktu ze skóry, ale mam wrażenie, że jest go zdecydowanie mniej niż przy podstawowym masowaniu palcami.

Na co zwrócić szczególną uwagę?
Produkt, który rozprowadzamy na twarzy przed masażem to musi być coś, co nasza skóra już lubi. To nie czas na eksperymenty. Pobudzamy jego wchłanianie – nie szczędźmy na dobry olej.
Przyrząd, tudzież szczoteczka – nie nada się taka standardowa, ponieważ nie chcemy zdzierania a tylko pobudzenie komórek, dlatego musi być ta minimalnie pulsacyjna. Szczoteczkę prowadzimy po twarzy nie przyciskając jej do skóry.
Technika- delikatnie, delikatnie, delikatnie. Nie szarpiemy skóry, nie stukamy jej. Lepiej zrobić zbyt delikatnie, niż zbyt ostro. To w końcu masaż a nie peeling.

A teraz przyznać się moje drogie – robicie masaż twarzy?





12 września 2017

O emulgowaniu słów kilka - Kallos Omega

O porowatości włosa, o ich olejowaniu wiemy już sporo. Zarówno początkujący w uważniejszej pielęgnacji swoich włosów jak i pewniejsi w tej kwestii szukamy „nowych sposobów” wykorzystania tego, co mamy w domu.
Emulgowanie to nic innego jak proces łączenia się dwóch nie mieszających się i nierozpuszczalnych w sobie cieczy, na przykład oleju z maską do włosów, kremem do twarzy. Po co to robić? U mnie to oszczędność czasu – mieszając ulubioną maskę z ulubionym olejem zaoszczędzam tę biedną godzinkę. No i wzbogacam od razu pielęgnację.



Jednak od czego zacząć emulgowanie? No najpierw musimy wiedzieć, jakie mamy włosy – określić ich porowatość. Przyda się do tego poniższy test.



Moje włosy są średnioporowate – dobrze robi im zatem olej makadamia z Kallosowej maski Omega oraz olej ze słodkich migdałów.

Maski Kallos to takie pewniaki, kosztują niecałą dyszkę za litr zatem możemy sobie z nimi pokombinować- dodawać to, co nam dodatkowo potrzebne- tudzież dowolny, dostosowany do porowatości olej.
Kallos Omega to moje ostatnie odkrycie – okazała się na razie najlepsza ze wszystkich, które do tej pory stosowałam w połączeniu z olejami.

Kallos Omega zawiera jeszcze jeden fajny składnik - Olej z nasion ogórecznika lekarskiego, który tworzy na powierzchni włosów odżywczy i ochronny film, który wygładza, zmiękcza i wzmacnia.

Zatem – jak to pomieszać ? Bierzemy sobie filiżankę lub dowolny pojemnik, coś do mieszania. Porcję maski bierzemy taką jak zwykle, dodajemy do niej około 8-10 sporych kropel ulubionego oleju. Nakładamy mieszankę na wilgotne włosy na godzinkę. I tu jest ta oszczędność czasu – stosujemy oba produkty jednocześnie, zamiast trzymać po godzince osobno. Stosujemy raz w tygodniu – i to naprawdę wystarczy.



W chwili obecnej na rynku mamy ogromny wybór olejów (możemy je kupić w aptekach, sklepach zielarskich i drogeriach). Pamiętajmy tylko, by wybierać te 100%, bez żadnych dodatków – chyba że jest to produkt wieloolejowy typu Green Pharmacy na przykład – łopianowy z arganowym.

Do olejowania/ emulgowania masek dla włosów średnioporowatych wybierajmy:
Olej ryżowy 
Olej awokado 
Oliwa z oliwek 
Olej arganowy 
Olej rokitnikowy 
Olej z orzechów laskowych 
Olej z pestek śliwki 
Olej ze słodkich migdałów 
Olej makadamia 
Olej rzepakowy 
Olej arachidowy 
Olej sezamowy 

29 sierpnia 2017

Smarujemy i ruszamy w świat ! Vis Plantis



Zarówno balsam do rąk jak i balsam do ciała przynoszą szybkie i skuteczne ukojenie skóry suchej, szorstkiej, łuszczącej się, wrażliwej, pozbawionej miękkości i elastyczności. Oba kosmetyki są bardzo podobne – konsystencja, skład, nawet zapach. Działanie i zachowanie na skórze mają również podobne. Połakomiłam się zakupić oba specyfiki, jednak zauważyłam po dłuższym stosowaniu, że spokojnie można je stosować zamiennie.




Są wydajne – ilością z jednego naciśnięcia pompki można posmarować obie ręce – po łopatki! Zatem nie przestraszajmy się, gdy słabo się wchłania przy nałożeniu zbyt dużej ilości. Po prostu rozprowadźmy jeden albo drugi po dalszych połaciach. Oba nie są jakieś szaleńczymi cudownościami ze względu na skład, śluz ślimaka zajmuje około 10 miejsca, ale źle nie robią również. To kosmetyki z tych, które trzymamy na komodzie przy wyjściu. Smarujemy i ruszamy w świat ! Nie brudzą ubrania, nie drażnią zapachem – są fajne i dostępne wszędzie.

Balsam do rąk zawiera filtrat ze śluzu ślimaka, który intensywnie regeneruje i chroni młodość skóry (chroni to, co mamy- nie pozbędzie się zmarszczek już powstałych i głębokich).
Naturalny ekstrakt z owoców amazońskich palm acai  jest bogatym źródłem węglowodanów, kwasu oleinowego, polifenoli, protein, witamin i mikroelementów. Razem z ekstraktem z maliny moroszki rozjaśnia przebarwienia.

Balsam do ciała opóźnia starzenie się skóry, przyspiesza odnowę. Koi skórę zmęczoną, suchą i wrażliwą. Pobudza syntezę kolagenu i elastyny, poprawia gęstość skóry. Intensywnie nawilża. Delikatnie złuszcza odsłaniając młodszą warstwę.
Zawiera przyjazne skórze: olej z oliwek, masło shea, kwas hialuronowy, glicerynę, witaminę E Pantenol  i kompozycję zapachową bez alergenów.

Filtrat ze śluzu ślimaka to jedno z najnowszych odkryć kosmetyki o szerokim, udowodnionym klinicznie działaniu. Naturalny i ekologiczny, standaryzowany kompleks bioaktywnych składników pozyskiwanych ze śluzu wydzielanego przez ślimaki. Jego silnie działający, kompletny i zbalansowany skład pozwala na szybką regenerację uszkodzeń skóry. Działa wygładzająco, odmładzająco i silnie nawilżająco. Bogaty w proteiny, alantoinę, witaminy A, C i E, mukopolisacharydy, kolagen, elastynę, enzymy proteolityczne i kwasy AHA.



Skład balsamu do rąk: Aqua, Paraffinum Liquidum, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Caprylic/Capric Triglyceride, Isostearyl Isostearate, Urea, Petrolatum, Butyrospermum Parkii Butter , Ceteareth-20, Dimethicone, Snail Secretion Filtrate, Euterpe Oleracea Fruit Extract, Rubus Chamaemorus Fruit Extract, Tocopheryl Acetate, Olea Europaea  Fruit Oil, Panthenol, Sodium Polyacrylate, Phenoxyethanol, Retinyl Palmitate, Parfum, Caprylyl Glycol, Disodium EDTA


Skład balsamu do ciała: Aqua, Paraffinum Liquidum,  Glycerin, Butyrospermum Parkii Butter, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Olea Europaea Fruit Oil, Ethylhexyl Stearate, Snail Secretion Filtrate, Tocopheryl Acetate, Panthenol, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Dimethicone, Parfum, Phenoxyethanol, Triethanolamine, Disodium EDTA,  Caprylyl Glycol.

18 sierpnia 2017

Bioliq 35+ od Australii do Afryki



To moje drugie spotkanie z marką Bioliq – wcześniej zaprzyjaźniłam się z kremami do pielęgnacji cery problemowej. Okazały się zbawienne, spisały się tak jak obiecywał producent (o dziwo!)-  zatem poszukałam tym razem czegoś innego. A jakże! Chcę od kremu więcej. Mam do tego prawo… żądać efektywności jednego kremu na wielu płaszczyznach. Dlaczego mam się ograniczać do funkcji : albo mat, albo odżywienie? Albo walka z niedoskonałościami, albo nawilżenie? Można mieć jedno i drugie. I ta marka naprawdę się sprawdza- to jedna z tych, do których wracam gdy narobię sobie „nowościami” coś głupiego.



Krem intensywnie odbudowujący na noc Bioliq 35+

Wspomaga odbudowę skóry, głęboko ją regenerując. Bioliq jest inny niż większość kremów na noc, które tylko udają bogaty skład a zwyczajnie wycieramy je w poduszkę. Po wieczornym rytuale oczyszczania twarzy, nawet mechanicznym gdy tego potrzebuję – nakładam GO i nie martwię się zupełnie o nic. Wchłania się całkowicie w ciągu 20 minut. Nie podrażnia a wręcz koi podrażnioną czy napiętą po całym dniu skórę.

Podstawą kremu jest olejek z orzeszków makadamia(Macadamia integrifolia), który intensywnie odżywia i nawilża skórę. Dzięki wysokiej zawartości kwasu palmitooleinowego tak doskonale i szybko się wchłania, umożliwiając dogłębne wzmocnienie i regenerację skóry nocą.

Dodatkowo zwarte w kremie alkyloamidy pobudzają działanie fibroblastów, wyraźnie wygładzają zmarszczki mimiczne oraz poprawiają kondycję skóry, przywracając jej sprężystość i elastyczność.

Cera o poranku jest gładka, wypoczęta i pełna blasku.




Macadamia integrifolia
Wiecznie zielone drzewo pochodzące z Australii. Orzechy, będące jego owocem, są nie tylko bardzo smaczne, ale znajdują szerokie zastosowanie w kosmetyce. Wytwarzany z nich olej zawiera kwas palmitooleinow, jeden z najważniejszych kwasów tłuszczowych w lipidach ludzkiej skóry, co sprawia, że jest przez nią doskonale wchłaniany. Ma silne właściwości odbudowujące, zmiękczające i nawilżające.



Krem przeciwdziałający procesom starzenia do cery mieszanej Bioliq 35+

Odżywia i pielęgnuje – i to odżywienie czuć natychmiast po nałożeniu kremu.
Widocznie matuje błyszczące partie skóry, regeneruje oraz poprawia koloryt cery mieszanej. Ale jest to matowienie satynowe, skóra jest jednolita i naprawdę gładka w dotyku jak z najlepszą bazą pod makijaż a dodatkowo fundujemy sobie sporą dawkę dobrych składników. Zawarty w kremie ekstrakt z afrykańskiego drzewa Enantia chlorantha normalizuje wydzielanie sebum, zmniejsza widoczność porów oraz działa antybakteryjnie. Dzięki obecności naturalnych terpenoidów stymuluje syntezę kolagenu, opóźniając powstawanie zmarszczek. Dodatkowo redukuje widoczność zmarszczek mimicznych oraz zapewnia skórze jędrność (taką bez napinania), gładkość i elastyczność.

Enantia chlorantha
Drzewo powszechnie występujące na terenach Afryki Równikowej. Rośnie przeważnie w zacienionych miejscach, a wywar z jego kory jest wykorzystywany przez miejscową ludność w celach zdrowotnych. Ekstrakt posiada właściwości antybakteryjne, regulujące pracę gruczołów łojowych, a także zmniejsza widoczność porów oraz zapobiega powstawaniu zmian trądzikowych.







09 sierpnia 2017

Polskie winniczki i żel ślimaczy - Jardin Naturel


„Jardin Naturel Żel Ślimaczy zawiera wyciąg z śluzu ślimaka Helix Aspersa Muller, alantoinę, kolagen, witaminę B6. Dzięki wyjątkowej formule regeneruje, chroni i wspomaga naturalne funkcje skóry. Polecany do pielęgnacji każdego rodzaju skóry, a w szczególności ze skłonnościami do trądziku, przebarwień, blizn i rozstępów. Żel mogą również stosować osoby chcące utrzymać swoją skórę w dobrej kondycji i opóźnić procesy starzenia. Lekka konsystencja sprawia, że żel szybko się wchłania i stanowi idealną bazę pod makijaż.”

Niezwykle rzadko zdarza się by cytat producenta był zgodny z prawdą i to na wielu płaszczyznach zastosowania produktu. Nie jest to produkt nowy – jest dostępny na rynku od wielu lat, jednak dopiero teraz uznałam, że go potrzebuję. A dokładniej potrzebuję obiecywanych efektów. No i efekty są – pojawiły się po 3 dniach (smarowanko na noc) stosowania.

Regularnie stosuję kremy oraz olejki do twarzy – nawilżające, odżywcze - więc nie miałam efektu „wysuszenia”. Nie stosujmy go więc jako jedyny kosmetyk do pielęgnacji naszej cery.
No ale po co go kupiłam ? Wakacyjne wypady i wakacyjne żarcie – to nie jest to, co nasze ciało lubi. Nie lubi gwałtownych zmian. Mam skórę skłonną do alergii – różniastych i zupełnie niekontrolowanych. Raz mogę zjeść michę marchwi, za tydzień przy podobnej konsumpcji występuje reakcja alergiczna. Albo wina pestycydów, albo „co za dużo to nie zdrowo”. 



Zatem żel ślimaczy, chociaż podle się ten wynalazek nazywa i przywodzi mi na myśl miliony rozgniecionych ślimaków – okazał się kolejnym małym cudem. Natychmiastowo zregenerował i ukoił nawet podrapane zmiany na twarzy, szyi i dekolcie – tam zwykle najpierw pojawiają się paskudy z reakcji alergicznych. Zapobiegł powstaniu nowych – zwykle taka reakcja alergiczna objawia u mnie się do 2 tygodni od „spożycia alergenu”.

Ów żel ślimaczy produkowany jest w Polsce – myślę że to ogromny atut. Tak więc cena nie jest wygórowana, bo pracują na niego Nasze rodowite Winniczki – około 20zł za 125ml. Żel jest wydajny i wystarczy na długo. 








Pudełko oraz słoiczek przyjemne w paczaniu – wszystko na opakowaniu wyjaśnione i opisane dość szczegółowo. Działa przede wszystkim gojąco – polecam również na drobne ranki, zadrapania.



Ze względu na zawartość alkoholu – który szybko po posmarowaniu paruje- uważajmy na okolice oczu, nosa i ust.



Avene Sun SPF50+ koloryzujący kremik mineralny



Avene Sun SPF50+ Fluid mineralny zapewnia bardzo wysoką ochronę przeciwsłoneczną skórze wrażliwej, która nie toleruje filtrów chemicznych i substancji zapachowych. Przeznaczony dla dorosłych. 
Również dla skóry nadreaktywnej (nadwrażliwej).

Jest wysoce wodoodporny!





Fluid mineralny Avene Sun SPF50+ to produkt, który dzięki unikalnemu połączeniu składników opracowanych przez Dział Badań Laboratorium Pierre-Fabre zapewnia skórze wrażliwej bardzo szerokie spektrum ochrony przeciwsłonecznej UV. Fotostabilny kompleks filtrów zapewnia długotrwałą ochronę przed szkodliwym wpływem promieniowania słonecznego. Pre-tokoferyl będący silnym przeciwutleniaczem dodatkowo chroni skórę przed wolnymi rodnikami, a woda termalna koi i łagodzi podrażnienia. Dzięki tym składnikom fluid mineralny Avene Sun SPF50+ skutecznie chroni oraz nawilża. Kosmetyk nie zawiera filtrów chemicznych, jest hipoalergiczny i nie powoduje powstawania zaskórników. 



Kolor jest dość jasny (w tonacji żółtej, nie różowej - 30 latki będą zachwycone)- jednak wtapia się w cerę, nie zmienia naturalnego koloru. Jeżeli chcemy uzyskać dodatkowy efekt - możemy go zmieszać z ulubionym podkładem rozświetlającym lub nawilżającym. Matujący na słońce? No nie no, przecież chcemy być złociste i rozświetlone. 


Stosowanie:

Przed każdą ekspozycją na słońce -również maratony po mieście - należy równomiernie nałożyć ilość fluidu Avene Sun SPF50+ odpowiadającą "długości palca" na twarz, szyję i dekolt. Aplikację należy co jakiś czas powtarzać.

08 sierpnia 2017

Konopie włókniste Cannabis Sativa




Podczas Finału Regat The Tall Ship Races 2017 w Szczecinie zdarzyło nam się trafić na wyjątkowe stoisko… Jako rodowita Szczecinianka dość mam przysmaków w stylu „wata cukrowa” i „smażony kręcioł ziemniaczany”. Zatem zainteresowało mnie jedno małe stoisko – ukryte pomiędzy tamtymi innymi podejrzanymi przysmakami. Paczę, podchodzę , wybieram. Moje oko przyciągnął napój i lizaczki. No jakież one pocieszne !

No to biorę. Lizaki zawierają – jak każde- sporo cukru, więc jest to super sprawa podczas tych wielokilometrowych przebieżek wokół Wałów Chrobrego. A piciu o mocnym ziołowym smaku to też świetna alternatywa piwska wszędobylskiego na tego typu imprezach.











Przygoda firmy Konopie i Zdrowie z konopiami zaczęła się pod koniec 2014 roku z chwilą uruchomienia jednego z pierwszych w Polsce sklepów internetowych z produktami na bazie konopi. Od początku działalności zaczęli oferować wyselekcjonowane produkty w których wykorzystane zostały tylko konopie włókniste Cannabis Sativa L, czyli nie posiadające psychoaktywnego związku THC.



La Planta powstaje z własnoręcznie zbieranych kwiatostanów konopi włóknistych. Napój poddano pasteryzacji. Produkt jest lekko gazowany.

Lizaki Konopne naturalny smak dał im organiczny olej konopny, a naturalny kolor – ekstrakt z pokrzywy i szpinaku.

Ich produkty jak się okazało są dostępne również online. Na stoisku nie były wiele droższe – około 50gr- niż w Internetach. Ich produkty można kupić tutaj : Konopie i Zdrowie


Mają ogromny asortyment – od słodkości, przez gadżety, po kosmetyki z naturalnymi wyciągami. Samo zdrowie !












To nie są jakieś podejrzane specyfiki - każdy produkt jest dokładnie opisany na etykiecie, jego skład jakościowy i właściwościowy a nawet ilość kalorii. Mamy pewność co jemy - po prostu.

11 lipca 2017

Amaderm – moje stopy na to zasługują



Kremów do stóp przerobiłem kilkanaście w ciągu 6 lat pracy w „trudnych warunkach”. I w końcu znalazłem swojego faworyta. 30% zawartości mocznika to jest to, czego moje stopy potrzebują po całym dniu pracy w przetwórstwie ryb. Uczucie komfortu i relaksu jest natychmiastowe, skóra stóp z dnia na dzień stała się gładsza- efekt widoczny już po 3 dniach.
Stopy są miększe i zregenerowane- prawie jak nowe.

Zmagałem się z rogowaceniem, suchością i ogólnym dyskomfortem związanym ze stopami. Różne kremy obiecujące cuda na kiju nie dały takich efektów- ba, nie dały prawie żadnych efektów- co ten mały niepozorny kremik regenerująco – złuszczający.

AMADERM regenerująco-złuszczający redukuje zgrubiały naskórek i zapobiega jego ponownemu narastaniu, pozostawiając wrażenie wypielęgnowanych, zadbanych stóp- i to wszystko przy minimum wysiłku. Stopy, a raczej ich stan potrafią spędzać nam sen z powiek naprawdę. Zwłaszcza gdy jest się facetem pracującym po 12 godzin dziennie w mrozie i wodzie. Zwyczajnie - ja i moi koledzy nie mieliśmy cierpliwości i siły by dbać o nie codziennie i dokładnie. I naprawdę mi się poszczęściło, gdy żona podarowała mi ten krem. Zastąpił on wszystkie żmudne i niezbyt przyjemne sposoby pielęgnacyjne. Teraz wystarczy, że posmaruję stopy wieczorem, a rano są jak „nówki sztuki”.



Składniki – jest ich tylko kilka, za to te najpotrzebniejsze:

Urea w stężeniu 30% intensywnie nawilża oraz zmiękcza skórę.
Linum usitatissimum chroni łuszczącą się skórę przed utratą wilgoci.
Allantoin niweluje pęknięcia i przyspiesza gojenie się ran.
Sorbitol wygładza i podnosi elastyczność skóry.

AMADERM krem regenerująco-złuszczający UREA 30% intensywne i długotrwałe nawilża suchą skórę stóp. Pod wpływem działania mocznika w stężeniu 30% jest ona gładsza i przyjemniejsza w dotyku.

Zniknął problem suchej i łuszczącej się skóra, a w jej miejsce pojawił się miękki i elastyczny naskórek. Kremik znacznie poprawił ogólną kondycję i wygląd skóry moich stóp.




W zestawie z kremikiem dostałem również chusteczki Amaderm- jednorazowe, intensywnie nawilżające. No szałowe one są! Powinny być dostępne  na każdej stacji benzynowej w drodze nad morze. Warto je mieć- no dobra, żona je spakowała- ze sobą na plaży. Jako mieszkańcy nadmorskiej miejscowości często mieliśmy problem- piach i słona woda (ogólnie super peelingują, o ile tego potrzebujemy) potrafią mocno wysuszyć skórę stóp – ratunkiem są chusteczki Amaderm. Odprężają i natychmiastowo nawilżają stopy po dłuższym tuptaniu po piachu. 

06 lipca 2017

"Marynata do udek" - Czekoladowy Peeling Domowy



Kakao jest źródłem tryptofanu, który jest wykorzystywany przez mózg do wytwarzania neuroprzekaźnika zwanego serotoniną, który zapewnia spokój i daje uczucie szczęścia, stąd często określa się go mianem "czekoladowej ekstazy". Z kolei inny składnik kakao - fenyloetyloamina - zyskał przydomek "czekoladowej amfetaminy"- gdyż wysoki poziom tej substancji wywołuje uczucie podekscytowania.

W kakao znajdziemy też witaminę młodości- witaminę E. Kakao dostarcza także  flawonoidów, które opóźniają procesy starzenia i neutralizują działanie wolnych rodników. Działa również silnie ujędrniająco i wyszczuplająco, oczyszcza skórę z toksyn, co jest zasługą znacznych ilości kofeiny.



Możemy sobie zrobić sami w domu peeling taki czekoladowy i jest to dość łatwe.
Potrzebujemy jedynie 3 składników :
Sól morska (nie jestem zwolenniczką cukru – jednak jeżeli mamy wrażliwą skórę, możemy go użyć zamiast soli);
Kakao (najzwyklejsze pełne, nie żadne rozpuszczalne);
Olej – tu mamy sporą dowolność – dobierzmy ten, który lubimy, który znamy – może być to słonecznikowy (ja wybieram właśnie ten), kokosowy, migdałowy, a nawet rzepakowy czy oliwę z oliwek.



Proporcje :
Tu również nie obowiązują żadne zasady – wszystko zależy jak gęsty chcemy peeling i jak bardzo kakaowy.
To co uczyniłam :
Czubata łyżeczka kakao wystarczy na 200g soli morskiej
Dodałam pół szklanki oleju słonecznikowego do kakaowej mieszaniny – ponieważ wolę taki rzadszy. Pamiętajmy – lepiej mniej niż więcej, lepiej dodać później więcej oleju ma nam się to od razu lać po całej wannie.









Olej nie rozpuszcza soli – możemy zrobić sobie taki peeling w zapasie i przechowywać w dowolnym pojemniku/słoiczku. Możemy też taki peeling komuś podarować w prezencie.

Jeżeli chcemy peeling pieniący się – można kakao i sól zmieszać z dowolnym żelem pod prysznic, jednak dopiero w chwili użycia, ponieważ żele zawierają zwykle sporo wody i mogą nam sól rozpuścić.



Przyjemnego miksturowania!



04 lipca 2017

Photoshop dla dłoni - Peggy Sage



Dłonie są naszą zdradliwą wizytówką. Bo zdradzają nasz wiek. Przy niedbałości o ich stan, mogą nas postarzać nawet o 10 lat. Tak jak twarz, szyję, dekolt jeszcze możemy zamalować, zakamuflować tak dłonie już nie bardzo. Częściej je myjemy, witamy się nimi, męczymy na milion innych sposobów.



Lekki spray do dłoni z linii Spatitude zdecydowanie i szybko pomaga nam zadbać o nasze dłonie przy minimum wysiłku.
Błyskawicznie się wchłania, doskonale nawilża i wygładza dłonie. Zawiera m.in. miód akacjowy, wosk pszczeli, masło karite i olejek z kwiatu lotosu. Bardzo wygodny w użyciu- z tubkami bywa różnie gdy potrzebujemy coś szybko użyć. Uwielbiam wszelkie dozowniki- ma piękny ale delikatny zapach. Jest bardzo wydajny- możemy go używać w strefie od czubków palców po ramiona.

Pojemność: 180 ml – czyli nawet sporo jak na cenę około 30zł.



Miód akacjowy-bardzo dobrze wpływa na gojenie się i likwidowanie zakażeń.

Wosk pszczeli- silnie nawilża i poprawia elastyczność skóry.

Masło karite- regeneruje i odżywia skórę, przyspiesza gojenie drobnych ranek, posiada witaminy A i E, które odmładzają i chronią skórę przed wolnymi rodnikami.

Nelumbium Speciosum Extract (Wyciąg z kwiatu lotosu) 


Ma silne właściwości nawilżające, przez co poprawia elastyczność oraz koloryt skóry naszych dłoni, usuwając brązowe plamy i zmarszczki. Zapewnia skórze natychmiastowe nawodnienie. 
Jest go w tym lekkim kremiku sporo, co działa upiększająco i już po pierwszym zastosowaniu nasz dłonie wyglądają młodziej.




Peggy Sage tabletki do kąpieli zmiękczającej przed manicure przygotowują paznokcie do zabiegu manicure(zarówno profesjonalnego jak i tego w domowym zaciszu) i pobudzają ich wzrost dzięki zawartości witaminy B5 i aminokwasów. 10g tabletkę wrzucamy do ciepłej wody nalanej do miseczki i moczymy dłonie przez około 10minut. Osobiście jestem bardzo z nich zadowolona. Dłonie po takiej kąpieli są miękkie, gładkie i zrelaksowane.





















Marka PEGGY SAGE powstała w USA i istnieje od 1925 roku. Początkowo sprzedaż produktów odbywała się w domach wybranych klientek. Specjalizowała się głównie w preparatach do pielęgnacji paznokci: lakiery, oliwki, odżywki, które posiadają bogatą gamę kolorów oraz tekstur. Obecnie działalność firmy skupia się na trzech kategoriach: manicure, pielęgnacja i makijaż. Peggy Sage to profesjonalna marka, z którą można się spotkać w konkretnych sieciach autoryzowanych partnerów handlowych na całym świecie. Marka rozwija się i kontynuuje rozkwit na 5 kontynentach. Przez pewien czas stopniowo o niej zapominano, jednak uległa owocnej odnowie. Jean-Paul Collomb dzięki dużemu, podwójnemu doświadczeniu w branży fryzjerskiej i kosmetyki estetycznej skierował ponownie Peggy Sage na drogę sukcesu. W 2000 roku siedziba firmy została zlokalizowana w Bonneville - spowodowało to pozytywny zwrot w rozwoju marki. Obecnie posiada nowoczesną fabrykę, halę pakowania, show room i prowadzi nieustające inwestycje. Opakowania kosmetyków posiadają znak 'Zielony Punkt', który wskazuje, że uczestniczymy w globalnym systemie sortowania odpadów, selektywnej zbiórki i recyklingu odpadów pochodzących z opakowań. Dodatkowo zapewnia 'drugie życie' wyposażeniu komputerowemu. W 2007 roku Peggy Sage wprowadziła plastikowe torby ulegające biodegradacji. Peggy Sage sprawiła, że kosmetyka stała się kreatywnym elementem w świecie zabiegów estetycznych, przy czym pozostała wierna wymogom profesjonalizmu.


Kosmetyki Peggy Sage możemy kupić w hurtowni Hair & Beauty