Cheese Master - Deska do serów - My Gift DNA


Personalizowane prezenty lubię od dawna. Przede wszystkim dawać. Zaskoczyła mnie oferta jednego ze sklepów oferujących takie upominki. Jeszcze oferta jak oferta- gdy otrzymałam po 2 dniach zamówione deski z wybranym przeze mnie grawerem -po prostu mnie zatkało.

Pacze, oglądam -  jest  to wysokiej jakości zestaw do sera w drewnianym pudełku. W skład zestawu wchodzą: deska + otwieracz + sztućce do sera: nóż i widelec. Sama deska ma wymiary 18,7 x 3,6 cm.

Jeżeli znamy kogoś, kto jest prawdziwym serowym smakoszem – jak mój mąż- i praktycznie jego uśmiech wiecznie mówi „cheese” – to jest po prostu prezent obowiązkowy. Dość miałam podarunków z kategorii „kosmetyki i perfumy”. Chciałam czegoś więcej, czegoś wyjątkowego. Naprzeciw wyszedł mi- zupełnie przypadkowo- sklep My Gift DNA



Taka deska jest zarazem eleganckim upominkiem, ale i niezłym gadżetem, którym się możemy wiecznie chwalić gościom na imprezach. Sama deska jest tak wystrzałowa-  można na niej położyć zwykłą goudę, a wrażenia z biesiady będą równie niezapomniane.

Który mąż nie chciałby dostać, czegoś równie bombowego od swojej żony na rocznicę ślubu? Albo urodziny? Pod choinkę? U nas wszystkie te okazje akurat zbiegają się w grudniu –tak, że jak na prezent 3 w 1, nie jest to duży wydatek.  Sam obdarowany był wzruszony jak chyba nigdy… co nie często facetom się zdarza.


Jakość jest naprawdę przednia. Zastanawiałam się nad takimi gadżetami już jakiś czas… Jednak unikałam podobnych sklepów wystraszona programami z tefałenu. W sklepie My Gift DNA ceny są przystępne – może dlatego, że ich produkty nie reklamuje żadna „znana twarz”. Co ważne- wszystkie prezenty pakują bardzo dobrze - nie ma opcji, że coś się zniszczy w transporcie. Dodatkowo możemy zamówić specjalne pakowanie - takie już gotowe, prezentowe. Nic tylko kłaść pod choinkę!

Grawer na przedmiotach możemy zaprojektować sami lub skorzystać ze sporej oferty gotowych szablonów, które są mega nowoczesne i świetnie wykonane techniką laserową.

Poza tym- taką dechą - i ja czuję się obdarowana – kto w końcu ów ser będzie kroił?


Pure C - dwie terapie


Jesień i zima to idealny czas na dwie terapie. Na podbudowanie naszej odporności od wewnątrz, oraz na odżywienie i rozświetlenie naszej cery. Uważam, że nie powinno się tego robić zamiennie. Twarzowo nie wchłoniemy do organizmu witaminy C a od wewnątrz nie rozjaśnimy przebarwień na skórze. Dlaczego teraz? Ponieważ przy każdej terapii jakimkolwiek kwasikiem- odpuścić musimy ekspozycję skóry na słońce.
Większość witamin pobieranych z pokarmem pochłaniają na swoje potrzeby głównie narządy wewnętrzne naszego organizmu. Skóra jest ostatnia w kolejce i otrzymuje niewielki procent witamin zawartych w pożywieniu.

Sproszkowana forma witaminy C jest łatwo dostępna, w dodatku jest bardzo tania. W efekcie możemy kupić za około 30zł 110 porcji witaminy C i zrobić sobie z niej więcej niż „wodę na odporność”, którą oczywiście warto przygotować. Jelita mogą się trochę dziwić co się dzieje, ale ogólnie taki napitek skróci nam czas każdej choroby.

Witamina C wspomaga:
- prawidłową produkcję kolagenu co zapewnia prawidłowe funkcjonowanie naczyń krwionośnych, kości, chrząstek, dziąseł, skóry oraz zębów;
- utrzymania prawidłowego metabolizmu energetycznego – łatwiej nasz organizm przerabia to, co zjemy na naszą sprawność i siłę- wolniej odczuwamy zmęczenie.
- prawidłowe funkcjonowanie układu nerwowego oraz odpornościowego – łatwiej przechodzimy i pozbywamy się infekcji różnego rodzaju;
- ochronę komórek przed stresem oksydacyjnym - to brak równowagi w organizmie. Brak równowagi między czynnikami niedobrymi – wolnymi rodnikami, a dobrymi, czyli antyoksydantami. Brzmi to może niewinnie, ale niesie za sobą poważne konsekwencje, również dla naszego wyglądu: zmarszczki, suchość skóry, przebarwienia. 
- zwiększa przyswajanie żelaza.




Witaminę C można spożywać w dość dużych dziennych porcjach, dlatego, że organizm skutecznie broni się przed jej przedawkowanie. W zasadzie jej spożywanie jest możliwe dotąd, dokąd nie czujemy wzmożonej pracy jelit i nie zaczynamy nadprogramowo wypróżniać się. To jest bowiem znak, że nastąpiło przesycenie substancją. Pamiętajmy jednak – pijemy rozpuszczoną w letniej wodzie. Wysokie temperatury niszczą ją jak biotynę.

Sproszkowaną witaminę C można dodawać do kremów, maseczek i preparatów o ekstra działaniu, czyli serum. Stosowanie kosmetyków z kwasem L-askorbinowym sprawia, że skóra wygląda zdrowo, jest nieco zaróżowiona i rozświetlona. Kwas uczestniczy w syntezie kolagenu oraz elastyny, na skórę działa więc ujędrniająco, a przy tym spłyca istniejące zmarszczki. Witamina C wpływa też na niwelowanie przebarwień oraz zanieczyszczeń typu zaskórniki, ponieważ ma właściwości złuszczające. Kosmetyki z dodatkiem witaminy C są polecane dla osób z cerą przetłuszczającą się oraz trądzikową.



Jak zrobić sobie takie ekstra serum rozjaśniające ?
Jako emulgator – to to z czym mieszamy składniki aktywne – możemy użyć albo gliceryny albo wosku pszczelego. Można je kupić w każdej aptece.

Mieszamy produkty – glicerynę i witaminę C w równych proporcjach. Przechowujemy w ciemnym miejscu lub w ciemnym słoiczku. Tego rodzaju preparat nie będzie nawilżał cery, jego zadaniem jest odżywienie, wygładzenie, rozświetlenie skóry oraz ochrona przed atakiem wolnych rodników. Gdy serum wchłonie się całkowicie – smarujemy buzię ulubionym olejem naturalnym – np. arganowym, słonecznikowym.

Więcej informacji o dawkowaniu, składzie oraz inne artykuły na: Pure-C.pl

Cena to około 20zł za 110g - jest to 110 porcji. 

Do kupienia między innymi tutaj :

Pure C Powder (Vit. C)

DEPOT - włoska uczta dla zmysłów Brodacza



DEPOT® oferuje pełną gamę kosmetyków, gotowych sprostać zmieniającym się wymaganiom męskiego rynku i dostosowanych do indywidualnych potrzeb każdego mężczyzny. Są to produkty specjalistyczne – których możemy również używać w domowym zaciszu. Zwłaszcza, że nie zawsze mamy albo czas albo możliwość skorzystania z profesjonalnych usług Barbera. Małe miasta -to jest straszna porażka jeśli chodzi o dostępność takich usług.


Jako że o brodzie wiem już sporo – zapuszczam długi czas. (O samym procesie jej zapuszczania możecie poczytać w postach archiwalnych.) Skoro już po wielu mękach i udrękach udało mi się ją zapuścić – czas o nią zadbać profesjonalnie. Każdy posiadacz brody wie, że gdy tylko się ona zagęści – już byle czym jej ani nie umyjemy, ani nie nawilżymy, odżywimy. A próbowałem – podkradałem żonie odżywki do włosów – jednak broda to zupełnie inny rodzaj włosa i „te do damskiej czupryny” zupełnie się do pielęgnacji brody nie nadają. No, te drogeryjne to mam wrażenie, że do niczego zupełnie się nie nadają oprócz prania swetrów, ale nie odbiegajmy od tematu.



Moja małża- znaczy małżonka- dba o mnie, tudzież o moją brodę również, obdarowując mnie przeróżnymi specyfikami do jej pielęgnacji. Początkowo byłem sceptyczny – jak to to tak? Mam używać osobno szampon do brody, i do włosów i w ogóle- no kurde – co jeszcze? Ale czego to się dla własnej małży nie robi? Dostałem dwie rzeczy zatem – szampon i olejek. No super…




NO. 501 Oczyszczający i nawilżający szampon do brody

Stworzony szczególnie do pielęgnacji brody. I już wiem dlaczego - Zawiera delikatne środki powierzchniowo czynne bez SLES. To jest bardzo ważne jednak by umyć brodę bez wysuszania ani włosów ani skóry pod nią. Oczyszcza i nawilża zarost – i faktycznie. Dzięki zawartości pielęgnujących składników broda jest miększa. Stosuję codziennie tak jak to zalecili na opakowaniu i tu również niezłe zaskoczenie. Szampon ma wygodną pojemność 250ml – nie wiem kiedy go zużyję, może za pół roku. Również jest bardzo wydajny. Co jest plusem – spokojnie możemy nim umyć całą głowę – no bo tej piany tworzy się w dłoniach naprawdę sporo.

SKŁADNIKI

Olejek z mięty: zapewnia tonowanie, orzeźwienie i przyjemny zapach.
Ekstrakt z aloesu o właściwościach wzmacniających, kojących i regenerujących skórę.
Pro-witamina B5 , o działaniu regenerującym, kojącym i odżywczym na skórę oraz zarost.




NO. 403 Olejek zmiękczający brodę (lub do stosowania przed goleniem zarostu)

Używam go jako olejek do kształtowania brody -nadaje połysk bez efektu przetłuszczenia. Szybko się wchłania i sprzyja wydłużeniu brody, dzięki właściwościom zmiękczającym i restrukturyzującym. Włos miękki nie jest tak narażony na uszkodzenia oraz nie obciąża cebulek. Pachnie bardzo orzeźwiająco – czarnym pieprzem! Zatem pokłon w stronę mojej małżonki… Zwracam honor. Olejek jest pojemności 30ml – ale jest baaardzo wydajny, na moim etapie brodorośnięcia zalecane „kilka kropel” to o wiele za dużo. Wystarczyła jedna, by całość wygładzić, ale nie przylizać.

SKŁAD – całkiem zacny, mówi sam za siebie
Olej z moreli  oraz olejek jojoba które działają zmiękczająco i odżywczo
Olej ze słodkich: zmiękcza, nawilża i odżywia skórę.
Witamina E: przeciwutleniacz o właściwościach antyoksydacyjnych.



Tak że na pewno do tych kosmetyków wrócę tylko nie mam pojęcia kiedy, bo są bardzo wydajne i zatem warte swej ceny.

Na przestrzeni wieków BRODA była symbolem godności, komunikacji, elegancji, czasami świadczyła o cechach intelektualnych i arystokratycznych posiadacza, innym razem była przejawem snobizmu. Od setek lat broda nie jest już synonimem "dzikiego człowieka". Wielokrotnie stawała się symbolem indywidualizmu mężczyzny o silnej osobowości. Obecnie możesz ją nosić długą lub krótką - to bez znaczenia, istotne jednak jest, by nigdy nie była zaniedbana, czy przypadkowa. A "nieuporządkowany" styl zawsze musi być “zadbanie nieuporządkowany". Konieczna jest regularna pielęgnacja brody, aby mogła utrzymywać świeży, atrakcyjny wygląd. Barber ponownie staje się jednym z najlepszych przyjaciół mężczyzny.

Można je nabyć tutaj:



Problemy skóry ust - regeneracja przede wszystkim - Zajadex

Gładkie i jędrne usta to atrybut kobiecej urody. Niestety czasami doskwierają im takie problemy jak: suchość, zajady, opryszczka czy kontaktowe zapalnie warg.

Skóra ust jest bardzo cienka i delikatna. Nie posiada gruczołów potowych, a gruczoły łojowe występują w niewielkiej ilości, przez co nie ma odpowiedniej warstwy ochronnej. Ponadto nie występuje melanina – barwnik skóry, odpowiedzialny za ochronę przeciwsłoneczną. Wszystkie te cechy sprawiają, że nasze usta łatwo ulegają różnym dolegliwościom.



ZAJADEX regeneracyjne produkty na zajady tworzą bezbarwną warstwę ochronną, która łagodzi swędzenie i pieczenie skóry, redukując uczucie dyskomfortu. Regularna aplikacja regeneruje, odżywia oraz eliminuje najczęstsze przyczyny problemów skóry ust m.in. pękających kącików ust, otarć, łuszczenia oraz pierzchnięcia skóry ust. Zawierają starannie dobrane składniki aktywne, dzięki czemu przynoszą natychmiastową ulgę.

Serum zawierające drożdże cechują się wysoką zawartością fosfolipidów, witamin z grupy B, witaminy D oraz siarki, wpływając na metabolizm komórkowy, wykazują właściwości regeneracyjne. Witamina E poprawia stan powierzchni skóry. Witamina A poprawia nawilżenie skóry.


Pomadka oraz maść działają ściągająco i ochronnie na skórę, przyspieszając gojenie mikrourazów i pęknięć w kącikach ust. Przyśpieszają regenerację oraz zapewnia skórze ust ochronę przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych, takich jak m.in. mróz i wiatr.

Składniki serum: aqua, glycerin, yeast extract, hydroxyethylcellulose, panthenol, benzalkonium chloride, polysorbate 20, peg-20 glyceryl laurate, tocopherol, linoleic acid, retinyl palmitate







Składniki pomadki : Ricinus Communis Seed Oil, Pentaerythrityl Tetraisostearate, Synthetic Beeswax, Octyldodecanol, Candelilla Cera, C10­18 Triglycerides, Cera Microcristallina, Zinc Oxide, Polyisobutene, Butyrospermum Parkii Butter, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Gossypium Herbaceum Seed Oil, Menthol, Ozokerite, Helianthus Annuus Seed Oil, Zea Mays Oil, Sesamum Indicum Seed Oil, Macadamia Integrifolia Seed Oil, Olea Europaea Fruit Oil, Salvia Officinalis Extract, Camphor, Tocopheryl Acetate, PEG­8, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Citric Acid, Lecithin, Arachidyl Propionate, Retinyl Palmitate, Ethyl Linoleate, Ethyl Linolenate, Ethyl Oleate.









Składniki maści: aqua, zinc oxide, caprylic/capric triglyceride, glycerin, diisostearoyl polyglyceryl-3 dimer dilinoleate, cera alba, petrolatum, propylene glycol / salvia officinalis extract, magnesium sulfate heptahydrate, hydrogenated castor oil, riboflavin, phenoxyethanol / ethylhexylglycerin


Wszystkie produkty są bardzo przyjemne w stosowaniu. Nie pieką, cokolwiek nam się na ustach wydarzy. Pomadka daje efekt chłodzenia – pozostałe produkty są neutralne. Po prostu łagodzą problem. Jeżeli zwykła pomadka „na zimę” zawierająca głównie wazelinę nam nie wystarcza – szukajmy właśnie takich dermatologicznych. Cena podobna bo około 10zł a dużo większa zawartość składników leczniczych.







Problemy skóry ust  pojawiają się najczęściej u osób przemęczonych, zestresowanych i niedożywionych, w związku z tym warto stosować dietę bogatą w witaminy z grupy B  i wprowadzić do niej na stałe także produkty stymulujące układ odpornościowy do walki z drobnoustrojami- witaminę C. Suplementy diety również mogą być pomocne.




Fraise Gariguette od Le Petit Marseillais

Żel pod prysznic Le Petit Marseillais to produkt, który wyróżnia przede wszystkim intensywny, mdły, bardzo słodki zapaszek sztucznych truskawek, który nie przywodzi na myśl czystości i orzeźwienia, tylko landrynki i lepką słodycz.



Jeśli chodzi o konsystencję produktu, jak na żel pod prysznic jest dość rzadki, co niestety dla niektórych może być uciążliwe, bo wpływa to na wydajność. W miejsce jednego używanego w danym czasie, musimy zwyczajnie kupić dwa. Ja akurat nie miałam większego problemu z aplikacją, jednak trzeba przyznać, że dość łatwo spływa z dłoni a i myjki czy gąbki również ledwie się trzyma.

Żel w kontakcie z mokrą skórą tworzy lekką, kremową pianę. Produkt dobrze myje i tyle. Niestety nie zgodzę się z tym, że produkt w jakiś sposób nawilża skórę (mogliby chociaż dodać jakiś olejek jednak), z drugiej strony mało który produkt myjący ma na tyle silne działanie nawilżające, aby zrezygnować z balsamu do ciała, dlatego dla mnie najważniejsze jest to, aby produkt po prostu nie wysuszał skóry a ten niestety potrafi to zrobić- na szczęście nie jest to silne wysuszenie. Jeśli chodzi o opakowanie, jest charakterystyczne dla produktów Le Petit Marseillais, podoba mi się i jest wygodne w użyciu.



Podsumowując, jest to dobry żel o mdławym (jednak chemicznym) zapachu- z tym, że wiadomo, że do żelu kompotu czy dżemu z owoców nie da się wpakować, by to pachniało naturalnie. Osoby mające mocno wysuszoną skórę powinny się go wystrzegać. Żel wzbudził we mnie duże zainteresowanie na początku, jednak nie wiem czy do niego wrócę. Znam dużo lepsze żele z Le Petit Marseillais, które dodatkowo rzeczywiście wykazują działanie nawilżające. W przypadku wersji truskawkowej otrzymujemy tylko właściwości oczyszczające i słodki (czasem do przesady) zapach. Na szczęście dość szybko ulotny.

SKŁADNIKI
Aqua, Sodium Laurent Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Sodium Chloride, Fragaria Vesca Fruit Extract, Polyquaternium-7, Citric Acid, Sodium Hydroxide, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfum, Limonene, CI 14700, CI 16035.



Truskawkowa Kampania Ambasadorska Le Petit Marseillais.

Zmarszczki to zmora – ale po 30 roku życia świat się nie kończy

Zmarszczki to zmora, głównie kobiet, ale i  mężczyźni coraz częściej zainteresowani są wygładzeniem skóry twarzy. Współczesne koncerny prześcigają się w stwarzaniu co raz to nowych i lepszych produktów na zmarszczki. Jednak po czym poznać dobry produkt? Czym powinny się cechować kremy i po jaki produkt sięgnąć? Jak działają kremy na zmarszczki? Najważniejsze są składniki aktywne zawarte w kremach. Może być ich niedużo, jednak im więcej tym lepiej. Nawet niewielkie ilości cennych składników mogą niesamowicie pobudzić naszą skórę. Do czego? Przede wszystkim do regeneracji, to właśnie temu mają służyć kremy przeciwzmarszczkowe.

Nasza skóra z wiekiem wiotczeje, traci elastyczność, a także, co gorsza przesuwa się w dół pod wpływem grawitacji i co raz słabszych mięśni twarzy. Zatem niezwykle ważne jest, aby kremy posiadały przede wszystkim dużą ilość witamin, a także składników peptydowych i kolagenowych, aby uzupełnić niedobory.



Jak rozpoznać dobry krem na zmarszczki?
Takowy krem jest jak lek, jego zapach czy delikatna konsystencja jest drugorzędną sprawą, jednak dla kobiet niezwykle ważną. Dobry krem cechuje się przede wszystkim dobrym składem! Kiedy sięgniemy po etykietę kremu na początku listy powinny znajdować się: baza kremu (mogą być to oleje, woda i tym podobne składniki), dalej powinny być składniki aktywne jak witaminy czy kolagen i tak dalej, dopiero na końcu powinny być perfumy, które mogą podrażniać.

Kto powinien sięgnąć po kremy przeciwzmarszczkowe?
Kremy takie skierowane są do osób przede wszystkim po 30 roku życia, aby nawilżyć skórę i poprawić jej wygląd. Jednak nie ma przeciwwskazań do stosowania kremów 30+, 40+ i tak dalej w młodszym wieku niż są one dedykowane. Niezależnie od wieku warto zadbać o stan naszej skóry. Mitem jest stwierdzenie, że kosmetyki do pielęgnacji spowodują szybsze starzenie się skóry, wręcz przeciwnie mogą pomóc utrzymać lepszą kondycję przez wiele lat. Ważne jest, by stosować je systematycznie. Dzięki temu można osiągnąć naprawdę zadowalający efekt.

Zanim zdecydujemy się na wybór konkretnego produktu przeciwzmarszczkowego, powinnyśmy zasięgnąć rady kosmetyczki lub osoby w miejscu, w którym dokonujemy zakupu lub po prostu przeanalizować skład. Zazwyczaj podstawowym kryterium wyboru jest cena, ale pamiętajmy, że nie zawsze najdroższy kosmetyk oznacza najlepszy. Bardzo często wysoka cena wynika z dużych kosztów reklamy bądź badań, jakie zostały przeprowadzone, by stworzyć dany preparat przeciwzmarszczkowy. 




Niedawno trafiłam na nową markę – Sotalie. Oczarował mnie skład ich kremów – przygarnęłam zatem od razu całą linię. Chciałabym jej poświęcić więcej uwagi – dlatego o efekcie stosowania serii One Minute Shot napiszę niebawem sporo. Jesteście ciekawi, czy się u mnie sprawdzi? A może znacie tę markę?





Żelowa maska- baza Buña - aloes, babka lancetowa, kwas hialuronowy

Maseczka do twarzy to nie tylko wyjątkowa chwila przyjemności i wytchnienia podczas zabieganego dnia. To przede wszystkim cenny zabieg mający zbawienny wpływ na naszą cerę.

Sięgając po wielopokoleniową mądrość zamkniętą w maseczkach do twarzy marki Buña, dostarczymy swojej cerze dobroczynnych składników pochodzących z ziół. Cztery warianty kosmetyku: aloesowe łagodzenie, szałwiowe oczyszczenie, melisowe odżywienie oraz rozmarynowe odmłodzenie zaspokoją potrzeby każdej kobiety. Co więcej maseczki stanowią idealną bazę pod makijaż.




Żelowa maseczka łagodząca z aloesem Buña


Buña korzysta z bogactwa pielęgnujących składników aloesu, aby uzdrawiać i upiększać naszą skórę. Ziele to głęboko nawilża, zmiękcza i uelastycznia cerę, a jego wyjątkowe właściwości kojące nie mają sobie równych. Właśnie dlatego znalazło się w łagodzącej maseczce żelowej, gdzie w towarzystwie babki lancetowatej, kwasu hialuronowego oraz pantenolu doskonale działa na skórę. 

Maseczka głęboko nawilża cerę, łagodzi zaczerwienienia, przynosi ulgę, odżywia i regeneruje twarz przywracając jej naturalny blask. Tworzy ochronną, wygładzoną warstwę jak najlepsza baza pod makijaż - z tym, że nie zawiera silikonu a same dobre rzeczy. 










SKŁADNIKI/INGREDIENTS: Aqua/Water, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Bacopa Monnieri Extract, Saccharide Isomerate, Urea, Caprylyl Glycol, Plantago Lanceolata Leaf Extract, Hydrolyzed Caesalpinia Spinosa Gum, Caesalpinia Spinosa Gum, Hydrolyzed Wheat (Triticum Vulgare) Germ Extract, Saccharomyces Cerevisiae Extract, Sodium Hyaluronate, Glycerin, Butylene Glycol, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Coceth-7, PPG-1-PEG-9 Lauryl Glycol Ether, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Allantoin, Panthenol, Methylpropanediol, Phenoxyethanol, Sodium Hydroxide, Potassium Sorbate, Sodium Phytate, Parfum.





Allergoff Atopy - ochrona bez parafiny


Allergoff® Atopy - cała linia zawiera w swoim składzie zarówno składniki odpowiedzialne za odbudowę naturalnej bariery ochronnej skóry (m.in. nienasycone kwasy tłuszczowe i w tym drogocenne kwasy Omega 3, 6 i 9), jak i związki silnie nawilżające (mocznik oraz liczne emolienty). Kosmetyki nie zawierają: parafiny, surowców ropopochodnych, substancji zapachowych, barwników i parabenów. 




To, czego w nich nie ma jest ich szczególną zaletą. Większość kosmetyków zalecanych jako uzupełnienie zasadniczej terapii atopowego zapalenia skóry (AZS), a także w celu łagodzenia objawów innych dermatoz, takich jak łuszczyca, łojotokowe zapalenie skóry oraz w przypadkach skóry bardzo suchej i wrażliwej jest zwyczajnie nieprzyjemna w stosowaniu - robią barierę na skórze ale paskudnie albo pachną albo oblepiają skórę zapychając pory, tudzież czynią nam jednak inne problemy np. zaskórniki - i uwierzcie, mogą one powstać na całym ciele. Nie jedno już testowałem... To co okazywało się paskudne - nie warte było nawet słowa opowieści.




Allergoff® Atopy krem barierowy eliminuje suchość skóry i stabilizuje zaburzenia funkcji barierowych naskórka, wynikających m.in. ze zbyt małej produkcji naturalnych lipidów. Do ochrony skóry podczas kąpieli można używać z tej linii  Barierowej emulsji do kąpieli leczniczych lub Barierowej oliwki do kąpieli leczniczych. Co cieszy mnie niezmiernie - można kupić cały zestaw bez obaw. Krem do całego ciała urzekł mnie najbardziej - oto jego skład:







Bardzo naturalny skład czyni go bezpiecznym i pewnym nie tylko dla atopowców - polecam każdemu alergikowi, wnerwionemu na drażniące zapachy i lepką warstwę na skórze. 

Można go stosować wedle uznania - po prysznicu, w ciągu dnia. Krem wchłania się bardzo szybko - film na skórze jest przyjemny, żona by to pewnie nazwała "satynowym wykończeniem" - cokolwiek to znaczy, skóra jest nie tłusta a zabezpieczona i miękka.

Cena to około 40zł za tubkę 75ml. Uważam że to niezbyt drogo jak na taki skład. 

Opakowania całej linii są bardzo przyjemne - z tych, których nie wstyd postawić na półce w łazience. 
Co ważne - nie krzyczą swoją grafiką/projektem : "halo halo, mam problemy ze skórą".
Linia Allergoff® Atopy to wyroby medyczne, bogate w składniki, które powlekają wrażliwą skórę, tworząc na niej nawilżająco-natłuszczającą barierę ochronną. Powstały w ten sposób film łagodzi ogólny dyskomfort oraz mogą być stosowane do codziennej pielęgnacji delikatnej skóry dzieci już od 1-go miesiąca życia.
I tutaj również uważam, że składy mówią same za siebie. 
1. Emulsja, 2. Oliwka.
Oby więcej takich składów na rynku kosmetyków medycznych.






Uczesz swojego drwala - hodujemy brodę


Słow kilka o szczotce Rene Blanche 
Długo wstrzymywałam się z tym prezentem dla męża. A bo po co... A bo rośnie, to niech rośnie...
Ale jednak jest to bardzo dobry pomysł na prezent dla Naszego Kochanego Brodacza. Warto jednak przemyśleć zakup - jest ich teraz mnóstwo na rynku. Szczotka, którą zakupiłam to podobno rozmiar "small", która wcale taka small nie jest. Któż ma buzie jak hipopotam żeby potrzebować większej. Ta jest bardzo poręczna - i jak się okazało - stała się niezbędna przy pielęgnacji brody. Wzmocnione włosie ze szczeciny dzika z łatwością rozczesuje
najbardziej kłopotliwe,długie czy oporne brody. A szczotkowanie zapewnia oczyszczenie brody i energetyzujący masaż skóry twarzy - co jest bardzo ważne na pierwszym etapie zapuszczania brody. Masaż pobudza do wzrostu. 

Wzrost brody również świetnie pobudzi Nasz Ulubiony od niedawna Olej łopianowy z olejem ze słodkiej papryki od Green Pharmacy. Wiele olejków dostępnych na rynku, takich typowo do pielęgnacji brody nie zawiera niestety nic, co by mnie zainteresowało - chyba, że oprzemy się na masażu jako metodzie na pobudzenie wzrostu włosa. A tu nie o to chodzi. Bo możemy na efekty czekać ruski rok- a latem promienie słoneczne na nowo brodę osłabią... Świetnie uporał się z moimi brwiami - zatem poczęstowałam nim mojego męża, a raczej jego brodę.

Olej jest bezzapachowy - co jest bardzo zachęcające do stosowania. Dodatkowo - sam olej łopianowy działa cuda na męskiej skórze - działa przeciwłojotokowo, wręcz oczyszcza pory. Zatem mamy mały cud - mężczyźni nie bardzo lubią duże ilości kosmetyków do stosowania kolejno po sobie - Olej ten sprawdzi się zatem jako 3 w 1. Oczyści, nawilży a i włoski pobudzi. 
Polecamy go również jako wcierki przy pojawieniu się zakoli - jednak muszą tam jakieś włoski jeszcze być żeby olej dobrze zadziałał.




Skład paprykowego:

Helianthus Annuus Seed Oil, Arctium Lappa Root Extract, Capsicum Annuum Resin, BHT

Pojemność to 100 ml a cena około 5-7zł

Pozostałe jest dobrze stosować gdy brodę już zapuścimy.

Olejek łopianowy ze skrzypem polnym - zapobiega wypadaniu włosów;
Olejek łopianowy z olejkiem arganowym -wzmacnia i regeneruje bródkę.


Zmysłowe, męskie masełko - Miodowa Mydlarnia



Odżywczo-kojące masło do twarzy i ciała z woskiem pszczelim o lekkiej, puszystej konsystencji musu i świeżej, dodającej energii, prawdziwie męskiej nucie zapachowej.
 
Idealne masło dla panów szukających naturalnego kosmetyku o intensywnym działaniu, które szybko i skutecznie natłuści, nawilży i ukoi męską skórę, a przy tym nada jej niezwykle atrakcyjny aromat.
Masło skomponowane jest z głęboko odżywczych, rewitalizujących skórę tłuszczy: masła shea, oleju kokosowego, oliwy z oliwek, oleju z awokado, które wzbogacono maceratem kwiatów rumianku w oleju z pestek winogron o znakomitych właściwościach łagodzących i kojących. Nawilżająco-regenerująco-ochronny wosk pszczeli oraz przeciwstarzeniowa i przeciwzmarszczkowa witamina E są wspaniałym dopełnieniem receptury tego masła.





Wosk pszczeli jest bogaty w biologicznie czynne substancje, których idealna kompozycja pozwala na skuteczną pielęgnację nawet najwrażliwszych typów skóry. Zawiera proteiny, lipidy, węglowodany, witaminy, sole mineralne, mikroelementy. Wykazują one działanie nawilżające, natłuszczające, regenerujące i ochronne. Wosk zapobiega wysuszaniu skóry, uelastycznia i zmiękcza ją oraz nie pozwala na utratę wody przez naskórek. Chroni skórę przed słońcem, zimnem i wpływami środowiska, dlatego też jest idealny do codziennej pielęgnacji skóry.

Rumianek ma właściwości łagodzące. Jego dodatek idealny jest do cery podrażnionej, wrażliwej i delikatnej. Ponadto: zmniejsza obrzęki, zmiękcza i ujędrnia skórę, delikatnie ją oczyszcza i odświeża, poprawia też koloryt skóry, delikatnie ją wybielając.



Olej z awokado zawiera kwasy tłuszczowe: olejowy , linolowy , palmitynowy i stearynowy, lecytynę, aminokwasy, sole mineralne, witaminy: A, E, C, D, a także potas i żelazo.
Oliwa z oliwek jest bogatym źródłem antyoksydantów, których obecność zapewnia skórze młodość i witalność. Oliwa wykazuje działanie kojące, łagodzące, wzmacnia naturalną odporność skóry, likwiduje jej szorstkość. 
Olej z pestek winogron pomaga hamować procesy starzenia się skóry – regeneruje ją i odżywia. Dodatkowo posiada właściwości łagodzące podrażnienia, więc może być stosowany nawet przy bardzo wrażliwej cerze. 
Masło shea pomaga zachować wilgoć i zmniejszyć utratę wody, tworząc barierę ochronną na powierzchni skóry, zapobiegając przesuszeniu i łuszczeniu się skóry, a tym samym poprawiając jej elastyczność. 
Olej kokosowy zawiera przede wszystkim duże ilości kwasu laurynowego, który wykazuje silne działanie przeciwbakteryjne, a także wiruso- i grzybobójcze. 



Zapach jest bardzo zmysłowy, bardzo męski zawierający nuty francuskiej lawendy zmieszane z królewską mirrą i szlachetnym bursztynem.

Słoiczek zawiera 135ml czyli 65g i kosztuje około 29zł. Czyli jak na taką kompozycję składników - bardzo przyzwoita cena.

Dbajmy o naszych panów!

Dla niej i dla niego- mydełko STH Health Care

Intima Protective to produkt oparty na unikalnej naukowo opracowanej recepturze, zawierającej połączenie naturalnych składników o korzystnych właściwościach dla zdrowia skóry.
Ekstrakt z rumianku uspokaja skórę, zmniejsza swędzenie i podrażnienie.
Olejek z rokitnika to naturalny antyoksydant wzbogacony witaminą A i E, które wpływają na nawilżenie skóry.
PH 4-5 odpowiednie dla okolic intymnych wspomaga naturalny mechanizm ochronny organizmu, zapobiega i zmniejsza uczucie swędzenia.



Dla wielu osób przyznanie się, że używa żelu do higieny intymnej do innych celów,  jest lekko krępujące. Wiadomo, ten kosmetyk kojarzy nam się siłą rzeczy z miejscami intymnymi. Takie produkty są o wiele delikatniejsze niż typowe pieniacze, dlatego można je spokojnie stosować  w innych celach.



Do czego jeszcze ów żel się nadaje ? Mówiąc prosto – do codziennej pielęgnacji całego ciała.
- nadaje się do codziennego mycia twarzy – również przedłużanych rzęs,
- do mycia rąk – zawartość oleju, złagodzi przesuszenie,
- do mycia makijażowych pędzli – zarówno ze sztucznego jak i prawdziwego włosia,
- do naszych włosów – działa jak szampon zakwaszający – to “ratunek” dla włosów po mocnym zabiegu fryzjerskim,
- no i oczywiście – do okolic intymnych. Zarówno dla kobiet jak i mężczyzn.



Tak jak kobiety wiedzą „o sobie” już całkiem dużo – wiedzą, co kupować, co im służy a co nie- tak higiena intymna mężczyzn jest często pomijanym tematem. Męska skóra jest znacznie grubsza od kobiecej, bardziej owłosiona i częściej się poci, dlatego wymaga specjalnej opieki.
Chociaż w drogeriach nie znajdziemy jeszcze tak wielu preparatów do higieny intymnej mężczyzn, jak w przypadku kobiet, to oferta stale się powiększa – poza tym nie trzeba kupować osobnych produktów.



Jeżeli mamy wspólną łazienkę – możemy mieć wspólny produkt do higieny intymnej.


I tym razem nie zawiedliśmy się na produktach STH Health Care. Żel ma olejkową formułę, pompka w butelce jest bardzo wygodnym rozwiązaniem, zapach jest świeży ale delikatny.

L’Oréal Paris - Revitalift Laser X3

Kobiety często oczekują szybkich i widocznych rezultatów w walce z oznakami starzenia się skóry, jak po zabiegu medycyny estetycznej- dla takich kobiet stworzono Revitalift Laser X3

Produkty L'Oreal zawsze wyróżniają się na półce sklepowej. Od wielu lat są dla mnie wyznacznikiem porządnych i dobrych kosmetyków. Tym razem też się nie zawiodłam, już sama grafika przykuwa uwagę. 




CZEGO mogłam się spodziewać po marce Loreal? Chyba tylko wysokiej jakości i skuteczności jaką dostałam. Bardzo przyjemne dla oka i ekskluzywne opakowania próbek - pakiet na 28 dni codziennej pielęgnacji - stawia ten krem od razu w lepszym świetle. Jest to po prostu produkt z górnej półki. Delikatnie różowa i aksamitna konsystencja, posiadająca subtelny zapach, doskonale się rozprowadza. Natychmiastowo wchłania i równie natychmiastowo wygładza, ujędrnia i nawilża skórę. Twarz staje się gładka, przyjemna w dotyku i cudownie pachnąca. Do tego stopnia, iż nie mogłam oderwać od niej rąk. Regularne stosowanie kremu gwarantuje nam promienny wygląd. Wszelkie przebarwienia i delikatne zmarszczki naprawdę znikają. 




Szybko się wchłania. Zostawia lekko lepkie wykończenie, więc idealnie sprawdzi się pod podkład. Porządnie nawilża i likwiduje uczucie ściągnięcia, ale jednocześnie odczuwalne jest przyjemne napięcie skóry. Staje się ona miękka, elastyczna i gładka w dotyku. 
Krem nie roluje się, nie ściera, nie powoduje podrażnień. 




Krem anti-age L’Oreal Paris Revitalift Laser X3 przeciw zmarszczkom i przebarwieniom urzekł nas swoim działaniem. Opakowanie jest estetyczne, a dzięki odpowiednio dobranej konsystencji produkt bardzo wygodnie się aplikuje. Krem ma bardzo przyjemny, delikatny zapach który może się podobać. Po jego użyciu skóra jest bardzo dobrze nawilżona, można także wyczuć delikatny efekt ściągania. Dodatkowy plus za filtr UV, dzięki czemu nie potrzebujemy stosować już innych kosmetyków. Krem nie wywołuje podrażnień i nie uczula, dzięki czemu jest w pełni bezpieczny. Z pewnością zagości w naszej łazience na dłużej.

Przebiegły KOTEK Balsam - produkt Polski

KOTEK Balsam absolutnie nie jest robiony z żadnych kotków, ani nie jest na nich testowany. Jest to balsam- smarowidło o relaksującym działaniu stworzony z naturalnych składników. Wskazany przy bólach głowy – smarujemy wtedy skronie lub klatkę piersiową. Pierwszych objawach przeziębienia – dodaje nam oddechu przy katarze. Ja go traktuję jako wspomagacz zasypiania- takie zapachy działają relaksująco, rozluźniająco a gdy się dobrze oddycha, lepiej się śpi.



Dlaczego się tak nazywa, skoro nie jest „z kota”? Mam wrażenie, że chodziło tu producentowi bardziej o koci charakter, niż wygląd. Przebiegłość działania może? Ponieważ nie mamy do produktu dołączonej esejowatej ulotki, obiecującej „środek na wszystko”. To prosty, śmiesznie pachnący balsam – który koi nasze nerwy, odtyka drogi oddechowe, łagodzi ból. I tyle.



Skład owego smarowidła przedstawia się tak :

Olea Europaea Husk Oil – olej z łusek oliwek
Olea Europaea Fruit Oil  - oliwa z oliwek
Cera Alba - wosk pszczeli
Eucalyptus Globulus Leaf Oil - Olejek z liści eukaliptusa
Camphor - kamfora
Menthol -mentol (wyodrębniony z mięty pieprzowej)
Limonene - składnik kompozycji zapachowych – skórka cytryny
Persea Gratissima Oil - olej z awokado
Olus Oil - olej roślinny
Eugenia Caryophyllus Leaf Oil - Olejek Goździkowy
Eugenol - olejek eugenolowy – działa antyseptycznie
Isoeugenol – składnik kompozycji zapachowych – goździki – działa antyseptycznie
Capsanthin/Capsorubin (Kapsantyna i kapsorubina)- Substancja roślinna, barwnik - Przeciwutleniacz, antyoksydant, substancja antyseptyczna, przeciwzapalna.



Skład mówi sam za siebie – jest krótki, nie dopchano do smarowidła sztucznych konserwantów, barwników czy parafiny. Zatem nawet gdyby coś nas uczuliło – szybko uda nam się stwierdzić, co to jest. Nie zapycha również naszej skóry – możemy więc bez obaw smarować większe „tereny” naszego ciała w zależności od potrzeb.

Dodatkowo to Polski produkt dostępny wyłącznie w aptekach. Cena również porządna, jak na Polskie realia – 13zł za 20g.Wersje z „ryneczków” i „od Chińczyka” odradzam od zawsze – cokolwiek by to było, jeśli chodzi o kosmetyki. Ponieważ –ponawiam – nigdy nie mamy pewności, że skład na etykiecie równa się składowi faktycznemu. I w razie wystąpienia jakichkolwiek niepożądanych reakcji na naszej skórze – możemy mieć pretensje wyłącznie do siebie.


Więcej informacji o ich produktach znajdziemy na produktnaturalny.pl

Kosmeceutyki - aloes, panthenol, olej jojoba

Kosmetologia wciąż się rozwija a wraz z nią wzrasta wykorzystanie substancji aktywnych, które do tej pory były zarezerwowane dla medycyny. Preparaty takie są wyjątkowo skuteczne. W kosmeceutykach (dermokosmetykach) nie ma składników, które mogłyby podrażniać skórę (konserwantów, substancji zapachowych, barwników). Jest za to dużo więcej aktywnych substancji niż w "zwykłych" kosmetykach.



Jako ludzie o wrażliwej skórze, cenimy sobie ostatnio naturalne preparaty, a gdy okazują się jeszcze ekologiczne i Cruelty Free – biorę w ciemno! No i tak wzięłam balsam o przyjemnej nazwie PANTHEVERA oraz klasyczny Aloe Vera Gel (Czysty żel Aloesowy).

No ale po co, skoro tyle tego wszystkiego pełno w drogeriach ? Przecież są balsamy „kojące”, po goleniu, po opalaniu, maści na rany, dla skóry wrażliwej, atopowej, alergicznej ! I tu leży sedno problemu – tak jak ewentualnie byłoby nas jeszcze stać na tych 7 osobnych produktów tak już 7 jednorazowo na twarz, ciało nie nałożymy. No i gdzie to wszystko trzymać ? Bardzo się cieszę że są na rynku produkty naprawdę warte naszej uwagi – które pozwolą nam dbać o siebie, całą rodzinę, dwoma produktami.



Balsam zawiera same dobre rzeczy, na których w produkcie tego typu mi zależało:
Żel z aloesu – naturalny składnik nawilżający i uspokajający skórę,
D-pantenol – wspomaga leczenie i zmniejsza podrażnienie skóry, zapobiega swędzeniu,
Olejek jojoba - powstaje z nasion simondsji kalifornijskiej, potocznie zwanej jojoba. Jest bezzapachowy, doskonale się wchłania i jest bogaty w witaminę F. Chociaż olejek sam w sobie nie leczy łuszczycy, jest bardzo pomocny w pielęgnacji, przynosi ulgę wysuszonej, swędzącej i łuszczącej się skórze. Jest szeroko stosowany w kosmetyce, polecany do każdego rodzaju skóry, wchodzi w skład wielu preparatów do pielęgnacji skóry problemowej. 



Jedwabiście! Skóra po wmasowaniu niewielkiej ilości jest świetlista – nie świecąca się- ukojona i mięciutka. Nadaje się do pielęgnacji skóry całego ciała – również twarzy. Nie zapycha, nie pozostawia lepkiej warstwy. Co jeszcze zauważyłam – poprawia ogólny stan skóry, nawilża długotrwale, działa leczniczo po kilku zastosowaniach. Mówiąc prościej – smarujemy tydzień codziennie, a następny tydzień możemy odstawić. Taka terapia – przynosząca prawdziwe efekty - co dają odpowiednio i proporcjonalnie dobrane składniki.
Balsam kosztuje 40zł za 180ml, przy czym jest bardzo wydajny–  jest to niewielki wydatek naszym zdaniem, gdy dbamy o zdrowie naszej skóry.



Pure Aloe Vera Gel – to po prostu naturalny żel z wyciągu roślinnego Aloesu. Wiemy już o aloesie sporo – stosujemy powszechnie na skórę , włosy, paznokcie. Działa łagodząco na wszelkie zmiany – po opalaniu, przy oparzeniach tłuszczem/wodą, przy zmianach trądzikowych, leczeniu ich kwasami, przy skórze atopowej, łuszczącej się  – szybko się wchłania, nie pozostawia lepkiej warstwy, nie brudzi ubrań, nie pachnie. Jest masa recenzji w Internecie – peanów pochwalnych na temat innego żelu… Chciałabym jednak przestrzec przed tą chińską wersją – nigdy nie wiemy czy faktycznie skład opisany zgadza się ze stanem „zastanym”, tudzież czy faktycznie w środku jest to, co chcemy żeby było. Dlatego my wybieramy przebadane, atestowane produkty jeżeli nie mamy możliwości korzystania ze świeżego krzaczka (którego uprawa jest jednak problemowa, zbierać łodygi można dopiero co kilka lat i tylko te z najniższych poziomów). Cena jest ta sama – jeśli nawet nie niższa, więc lepiej mieć pewność, że płacimy za to, co nam nie zaszkodzi.
Żel aloesowy kosztuje około 15zł za 100ml tubkę.



Wszystkie produkty możemy kupić w aptece bądź na stronie :


                                    STH Health Care Sklep